|
|
|
|
![]() |
![]() |
![]() |
| |
![]() |
![]() |
| |
||
| |
||
| |
||
| |
||
| |
||
| |
||
| |
||
| |
||
| |
||
| |
||
| |
||
| |
||
| |
||
| |
Wszyscy uczestniczymy w procesie przemiany w coś większego od naszego obecnego stanu oświecenia. Każdy z nas jest uważany (w świecie dusz) za unikalnie zdolnego do współdziałania dla korzyści całości istnienia, niezależnie od tego, jak ciężko zmagamy się z napotykanymi w życiu lekcjami...
dr Michael Newton, Wędrówka duszPosiadanie świadomej wiedzy o życiu duszy w świecie duchowym oraz o historii fizycznego istnienia na planetach daje silniejsze poczucie celu oraz energię do życia.
dr Michael Newton, Wędrówka dusz, Wprowadzenie
Żadna analiza życia po śmierci nie miałaby znaczenia,
gdyby prawa przyczyny i skutku oraz sprawiedliwość nie dotyczyły wszystkich
dusz. Karma jako taka nie oznacza złych lub dobrych czynów. Jest ona raczej
rezultatem czyichś pozytywnych bądź negatywnych działań. Stwierdzenie, że
"w życiu nie ma przypadków", nie oznacza, że sama karma do czegoś nas zmusza.
Sprawia ona raczej, że doświadczając w życiu różnych rzeczy i wyciągając z
tego odpowiednie wnioski, uczymy się i dzięki temu możemy posuwać się naprzód
na drodze naszego rozwoju. Nasze przyszłe przeznaczenie zależy od przeszłości,
od której nie możemy uciec, zwłaszcza, jeśli zadawaliśmy innym ból.
Kluczem do rozwoju jest uświadomienie sobie faktu, że otrzymaliśmy możliwość dokonania w naszym życiu
poprawek oraz że posiadamy odwagę do przeprowadzenia koniecznych zmian w momencie, gdy to, co robimy,
okaże się dla nas niekorzystne. Jeśli pokonamy strach i podejmiemy ryzyko, wówczas układ naszej karmy
ulegnie przemianie, zgodnie ze skutkami nowych wyborów. Pod koniec każdego życia, zamiast gotowego nas
pożreć potwora, sami stajemy się naszym najsurowszym sędzią przed obliczem nauczyciela-przewodnika.
To dlatego właśnie karma jest jednocześnie sprawiedliwa i pełna miłosierdzia. Z pomocą naszych duchowych
doradców oraz bratnich dusz sami decydujemy, jaki rodzaj konsekwencji naszych czynów będzie dla nas właściwy.
dr Michael Newton, Wędrówka dusz, Rozdział 4 - Wysiedlona
dusza
Dusze nie zawsze widzą swoją śmierć w przyszłych wcieleniach. Jeżeli dusza wybiera życie, które zakończy się
przedwczesną śmiercią, może ją ujrzeć w przestrzeni wyboru życia. Okazuje się, że dusze z własnej woli zgłaszają
się do takich ciał, które umrą nagle wskutek ciężkiej choroby, zostaną przez kogoś zgładzone lub zginą w jakiejś
katastrofie. Każda z nich ma konkretny powód, by wybierać zdarzenia, w jakich chce uczestniczyć. Pewien pacjent
powiedział mi, że swoje ostatnie życie zaplanował w taki sposób, iż kończyło się jego śmiercią w wieku 7 lat
jako indiańskiego chłopca z rezerwatu. "Szukałem krótkiej, lecz treściwej lekcji pokory, a to życie poniewieranego
przez wszystkich, głodującego nieboraka całkowicie mi wystarczyło".
dr Michael Newton, Wędrówka dusz, Rozdział 12 - Dobór życia
Założenie, że to co nam się przydarza na drodze życia jest dane od Boga, nie oznacza, iż nasza egzystencja powinna się zamknąć
w religijnym determinizmie, że musimy się poddać nieubłaganemu losowi. Gdyby wszystko było ustalone z góry,
zbędne byłyby wszelkie nasze wysiłki. Kiedy osaczają nas przeciwności losu, nie powinniśmy siadać z założonymi rękoma,
przygniecieni fatalizmem, zaprzestawszy walki o poprawę sytuacji. Każda okazja do zmiany łączy się z ryzykiem.
Czasem może się ona pojawić w niekorzystnym dla nas okresie. Celem reinkarnacji jest ćwiczenie wolnej woli.
Bez tej umiejętności bylibyśmy, zaiste, bezwolnymi istotami.
Przeznaczenie karmiczne oznacza zatem, że nie jesteśmy po prostu uwikłani w wydarzenia, nad którymi nie mamy kontroli.
Posiadamy pewne karmiczne doświadczenia i odpowiedzialność. Prawo przyczyny i skutku naszych działań istnieje wiecznie,
dlatego tak ważne jest wybranie życia nadającego się dla nas. Jednak bez względu na to, co nam się w życiu wydarzy,
musimy pamiętać, że doznane szczęście czy ból nie są oznaką błogosławieństwa ani zdrady ze strony Boga-nadduszy, naszych
przewodników czy koordynatorów doboru życia. To my sami jesteśmy panami swojego przeznaczenia.
dr Michael Newton, Wędrówka dusz, Rozdział 12 - Dobór życia
Czułem, że pacjentka jest już gotowa do pracy nad swoim obecnym problemem. Sprowadziwszy ją ze stanu nadświadomości
do podświadomości poprosiłem, by udała się do tego wcielenia, które mogło mieć bezpośredni związek z uporczywymi
bólami nóg.
Prawie natychmiast badana znalazła się w swoim ostatnim wcieleniu, stając się sześcioletnią dziewczynką imieniem
Ashley, żyjącą w Nowej Anglii w roku 1871. Mała Ashley podróżowała właśnie wypakowanym bagażami, zaprzężonym w konie
powozem, kiedy nagle otworzyły się drzwi i wypadła prosto pod koła. Leżąc na bruku poczuła, jak tylne koło ciężkiego
powozu miażdży jej nogi w tym samym miejscu, w którym teraz nękają ją bóle. Opisując wypadek pacjentka ponownie odczuła
ostry ból powyżej kolan.
Mimo wysiłków miejscowego lekarza i długotrwałego używania drewnianych kul, kości Ashley nie chciały się prawidłowo
zrosnąć. Odtąd nigdy już nie mogła samodzielnie stać ani chodzić, a wadliwe krążenie powodowało puchnięcia nóg przez
resztę jej niezbyt długiego życia. Ashley zmarła w roku 1912, przeżywszy życie jako pisarka i nauczycielka dzieci
upośledzonych. Kiedy badana skończyła opowiadać o życiu Ashley, poprosiłem ją o powrót do świata duchowego.
Dr N. - Dlaczego przerwa między życiem w ciele silnego mężczyzny a tym kalekiej kobiety trwała
tysiąc lat?
P. - No cóż, lepiej zrozumiałam kim jestem we wcieleniach pomiędzy tymi dwoma życiami. Wolałam kalekie ciało,
żeby uzyskać skupienie intelektualne.
Dr N. - Dlatego właśnie wybrałaś kalekie ciało?
P. - Tak, bo skoro nie mogłam chodzić, zaczęłam bardzo dużo czytać i uczyć się. Rozwijałam swój umysł... i słuchałam go.
Nauczyłam się dobrze porozumiewać z ludźmi i zdobyłam umiejętności pisarskie, bo nic mnie nie rozpraszało. Ciągle leżałam
w łóżku.
Dr N. - Czy jakaś charakterystyczna cecha twojej duszy ujawniła się zarówno w ciele wikinga Letha,
jak i Ashley?
P. - Ta część mnie, która tęskni za gwałtownym wyrażaniem swoich uczuć, była w obu ciałach.
Dr N. - Chciałbym, żebyś teraz wróciła do chwili, kiedy wybierałaś ciało Ashley. Powiedz mi, co sprawiło, że wybrałaś
to właśnie kalekie ciało?
P. - Wybrałam rodzinę zamieszkałą w zamożnej części Ameryki. Chciałam, żeby w tym miejscu było wiele bibliotek
i żeby kochający rodzice starannie się mną opiekowali, abym mogła poświęcić się nauce. Ciągle korespondowałam
z wieloma nieszczęśliwymi ludźmi i stałam się dobrą nauczycielką.
Dr N. - Co zrobiłaś jako Ashley dla tej kochającej, opiekującej się tobą rodziny?
P. - Zawsze działam na dwa sposoby - korzyści i zobowiązania. Wybrałam tę rodzinę, ponieważ ludzie ci potrzebowali
takiego właśnie natężenia uczuć dla kogoś całkowicie od nich zależnego. Jako rodzina byliśmy sobie bardzo bliscy,
bowiem moi rodzice czuli się bardzo samotni, zanim przyszłam na świat. Pojawiłam się późno, jako ich pierwsze dziecko,
oni zaś pragnęli córki, która nie wyszłaby za mąż, bo nie chcieli być znowu samotni.
Dr N. - Czyli to był handel wymienny?
P. - Bez wątpienia.
Dr N. - Prześledźmy wobec tego tę decyzję aż do przestrzeni doboru życia, kiedy twoja dusza po raz pierwszy ujrzała
życie Ashley. Czy zobaczyłaś też szczegóły tego strasznego wypadku pod kołami powozu?
P. - Oczywiście, ale to nie był wypadek - to się miało zdarzyć.
Dr N. - Kiedy już znalazłaś się na Ziemi, kto odpowiadał za to zdarzenie? Czy był to twój umysł jako duszy,
czy biologiczny umysł Ashley?
P. - Działałyśmy razem. Ona miała bawić się klamką drzwi powozu... a ja z tego skorzystałam...
Dr N. - Powiedz mi, co myślałaś znajdując się w przestrzeni doboru życia, kiedy zobaczyłaś scenę
upadku i zranienia Ashley?
P. - Myślałam, jak można by dobrze wykorzystać to kalekie ciało. Miałam do wyboru jeszcze inne okaleczone ciała,
ale wybrałam to, ponieważ chciałam mieć ograniczone możliwości poruszania się.
Dr N. - Chciałbym pozostać jeszcze przy kwestii przypadkowości. Czy mając inną duszę, nie twoją, Ashley również
wypadłaby z powozu?
P. - (broniąc się)To było dobre dla nas obu...
Dr N. - To nie jest odpowiedź na moje pytanie.
P. - (długo milczy) Istnieją moce przewyższające moją zdolność pojmowania jako duszy. Kiedy zobaczyłam Ashley
po raz pierwszy... byłam w stanie oglądać ją beze mnie... zdrową... starszą... wiodłaby inne życie...
Dr N. - Wreszcie dochodzimy do czegoś. Twierdzisz, że gdyby Ashley rozpoczęła życie z jakąś inną duszą, mogłaby
w ogóle nie wypaść z powozu?
P. - Tak... była taka możliwość... jedna z wielu... mogła też mniej ucierpieć w wypadku, poruszałaby się
wówczas o kulach.
Dr N. - Czy widziałaś fizycznie zdrową Ashley żyjącą szczęśliwie bez twojej duszy?
P. - Widziałam... dorosłą kobietę... miała normalne nogi... była nieszczęśliwie związana z mężczyzną... sfrustrowana
pułapką beznadziejnego życia... jej rodzice zamartwiali się... ale było jej łatwiej (głos staje się bardziej
zdecydowany). Nie! Taki bieg wydarzeń nie byłby dobry dla żadnej z nas - ja byłam dla niej najlepszą duszą.
Dr N. - Czy to ty spowodowałaś wypadek, zdecydowawszy się zostać duszą Ashley?
P. - To my obie... byłyśmy w tym momencie jednością... ona była niegrzeczna, skakała po całym powozie,
bawiła się klamką, chociaż matka kazała jej przestać. Potem... ja byłam gotowa i ona też...
Dr N. - Jak nieodwracalne było twoje przeznaczenie? Czy mogłaś się jeszcze wycofać z tego całego incydentu
w powozie, skoro byłaś duszą Ashley?
P. - (milczy) Przyznam ci się, że miałam taką myśl, tuż zanim wypadłam. Mogłam się wycofać i wcale nie wypaść. Jakiś głos
we mnie powiedział: "To wielka okazja, nie czekaj dłużej, wypadnij, przecież sama tego chciałaś - to najlepsze, co się
może zdarzyć".
Dr N. - Czy ten właśnie moment był ważny?
P. - Nie chciałam, żeby Ashley była starsza.
Dr N. - A co z bólem i cierpieniem, jakie musiało znieść to dziecko?
P. - To było straszne. Katusze w pierwszych pięciu tygodniach były wręcz niewyobrażalne. Niemal postradałam życie, ale
jednak jakoś zdołałam to wytrzymać, a teraz widzę, że pamięć o tym, jak Leth potrafił radzić sobie z bólem, bardzo mi
w tym pomogła.
Dr N. - Czy twój wewnętrzny umysł żałował tego, co się stało, kiedy ból stawał się nie do zniesienia?
P. - Kiedy traciłam i odzyskiwałam przytomność w tym najgorszym okresie, mój umysł zaczynał stawać się silniejszy.
Odzyskując panowanie nad swoim uszkodzonym ciałem, zaczęłam łatwiej znosić ból... leżąc w łóżku... kiedy doktorzy
byli bezradni. Zdolność radzenia sobie z bólem, jaką w sobie rozwinęłam, przydała mi się potem, kiedy chciałam
koncentrować się na swoich studiach. Mój doradca na swój subtelny sposób także mi pomagał.
Dr N. - Zyskałaś więc dużo w tym życiu, nie mogąc się samodzielnie poruszać?
P. - Tak, stałam się dobrym słuchaczem i dużo rozmyślałam. Korespondowałam z wieloma ludźmi i nauczyłam się pisać
pod wpływem natchnienia. Zdobyłam umiejętność uczenia dzieci i czułam, że kieruje mną jakaś wewnętrzna siła.
Dr N. - Czy doradca był dumny z twoich osiągnięć, kiedy wróciłaś do świata duchowego?
P. - Bardzo, chociaż powiedział mi, że pozwalałam się za bardzo rozpieszczać (śmieje się), ale w sumie to się opłaciło.
Dr N. - Jak twoje doświadczenia z silnym ciałem Letha i słabym Ashley pomagają ci w obecnym życiu - a może
nie ma to żadnego znaczenia?
P. - Codziennie odnoszę korzyść z pamiętania, że najważniejsza jest harmonia między umysłem
a ciałem.
Podczas gdy pacjentka przeżywała na nowo uliczną scenę wypadku, w którym doznała złamania obu nóg, rozpocząłem
procedurę odwrażliwienia. Gdy nasz wspólny seans zbliżał się już ku końcowi, całkowicie usunąłem z jej pamięci
wrażenie odczuwania bólu nóg. Pacjentka powiadomiła mnie później, że bóle minęły bez śladu i znów może regularnie
grywać w tenisa.
Dwa ostatnie wcielenia, jakie przedstawiłem w przykładzie 26, były w głównej mierze poświęcone wyborom fizycznym,
służącym urzeczywistnieniu się duszy w dwóch zasadniczo różniących się od siebie środowiskach. Dusze pragną wyrazić
swoje ja, rozwijając rozmaite aspekty charakteru. Bez względu na to, jakie narzędzia fizyczne lub mentalne zostaną
użyte w ciągu wielu wcieleń, prawo karmy będzie czynnikiem dominującym. Jeśli dusza dokona jednego ekstremalnego
wyboru, któreś z kolejnych wcieleń będzie jego dokładnym przeciwieństwem, by zrównoważyć rozwój. Życia Letha i Ashley
są przykładem takiej właśnie karmicznej kompensacji. Hindusi wierzą, że bogacz prędzej czy później zostanie żebrakiem,
aby jego dusza mogła się prawidłowo rozwijać.
Kiedy dusza zdoła przetrwać różne wyzwania, jej tożsamość staje się silniejsza. Nie należy przy tym źle rozumieć
słowa "siła". Moi pacjenci twierdzą, że prawdziwych życiowych lekcji można się nauczyć dzięki uznaniu i pogodzeniu się
ze swoim człowieczeństwem. Odnosimy korzyść nawet jako ofiary, bowiem to właśnie nasza postawa wobec klęski i przymusu
pozwala nam czynić prawdziwy postęp. Czasem jedną z najważniejszych lekcji jest zrozumienie, że należy pogodzić się
z przeszłością.
dr Michael Newton, Wędrówka dusz, Rozdział 13 - Wybór nowego ciała
Zawarte w tej książce informacje dotyczące egzystencji dusz po fizycznej śmierci ciała stanowią najbardziej
przekonujące wyjaśnienie sensu naszego życia tu na Ziemi, na jakie kiedykolwiek natrafiłem. Moje wieloletnie usiłowania,
aby odkryć cel życia, w niewielkim tylko stopniu przygotowały mnie na tę chwilę, kiedy pacjent w stanie hipnozy uchylił
przede mną w końcu wrota do wiecznego świata.
dr Michael Newton, Wędrówka dusz, Podsumowanie
Wszystkie opisane przeze mnie przykłady dotyczące życia po śmierci nie mają podstaw naukowych, mogących potwierdzić
ich prawdziwość. Z pewnością znajdą się więc czytelnicy, którzy uznają treść tej książki za zbyt niewiarygodną, by mogli ją
zaakceptować. Wobec nich żywię jedną nadzieję - jeśli z lektury wyniosą przynajmniej przeświadczenie, że być może posiadają
niezmienną tożsamość, wartą tego, by ją odnaleźć, uznam to za swój wielki sukces.
dr Michael Newton, "Wędrówka dusz", Podsumowanie
Wielu moich bardziej zaawansowanych duchowo pacjentów oznajmiało, że w świecie duchowym narasta tendencja, by "zmienić reguły
gry na Ziemi." Twierdzili, że kiedy żyli we wcześniejszych cywilizacjach, ich dusze w mniejszym stopniu dotknięte były amnezją
w zakresie jaźni oraz okresów pomiędzy życiami. Wydaje się więc, że w ciągu ostatnich kilku tysiącleci nasza nieśmiertelna
pamięć była na poziomie świadomości mocniej zablokowana. Był to istotny czynnik powodujący utratę wiary w naszą zdolność
do samotranscendencji. Ziemia jest pełna ludzi odczuwających beznadziejna pustkę i bezsens życia. Utrata związku z naszą
nieśmiertelnością, w połączeniu z łatwym dostępem do zaburzających umysł środków chemicznych oraz przeludnieniem, wywołały
poruszenie na górze. Mówiono mi, że bardzo wiele dusz, które w ostatnich stuleciach częściej inkarnowały na Ziemi, wybiera,
jeśli tylko ma taką możliwość, życie w mniej stresujących światach. Istnieją oświecone miejsca, gdzie amnezja jest znacznie
zredukowana, bez wywoływania zarazem tęsknoty za światem duchowym. W miarę, jak zbliżamy się do następnego tysiąclecia,
wydaje się, iż mistrzowie, którzy rządzą przeznaczeniem Ziemi, dokonują zmian mających umożliwić, by do naszych żywotów
napływało więcej informacji i zrozumienia tego, kim jesteśmy i jakie jest nasze powołanie.
dr Michael Newton, Wędrówka dusz, Podsumowanie
Być może najbardziej satysfakcjonującym aspektem mojej pracy, polegającej na odkrywaniu śladów istnienia świata duchowego w umysłach moich pacjentów, jest wpływ, jaki ta świadoma wiedza na nich wywiera. Najbardziej znaczącą korzyścią wynikającą z uświadomienia sobie, że mamy czekający na nas dom wiecznej miłości, jest uzyskana w ten sposób otwartość na istniejącą wewnątrz naszych umysłów wyższą moc duchową. Świadomość, że jednak gdzieś przynależymy, niesie pocieszenie i ofiarowuje nam spokój - nie jako zwykłą ucieczkę od konfliktów, lecz jako zjednoczenie się z uniwersalnym umysłem. Pewnego dnia zakończymy tę długą podróż - każdy z nas - i osiągniemy najwyższy stan oświecenia, w którym wszystko jest możliwe.
dr Michael Newton, Wędrówka dusz, Podsumowanie
