„Gwiazdy mówią...” 37/2003 14 września 2003



Co się dzieje z duszą między jednym a drugim wcieleniem? Na to pytanie nie było dotychczas odpowiedzi. Spróbował ją znaleźć dr Michael Newton, psycholog i hipnoterapeuta.

O tym, że istnieje życie po śmierci, wiemy. Raymond Moody w książce „Życie po życiu” przywoływał relacje osób, które przeżyły śmierć kliniczną. Mówiły najczęściej o kroczeniu tunelem ku światłu. Ponieważ jednak były zawracane z tej drogi, nie wiemy, co jest dalej, co się dzieje z duszą w zaświatach.

HIPNOZA OTWIERA DRZWI DO ZAŚWIATÓW

Szczegóły

Michael Newton jest psychologiem specjalizującym się w leczeniu zaburzeń psychicznych. W pracy najczęściej posługuje się hipnozą. Wiedział o tym, że hipnozę można stosować w celu przeprowadzenia u kogoś regresingu, ale przez długi czas uważał, że próby cofania pacjentów do poprzednich wcieleń są niezgodne z praktyką kliniczną i z powszechnie obowiązującymi zasadami. Na ten krok zdecydował się dopiero wtedy, gdy w pracy zawiodły go stosowane dotychczas metody.

Trafił do niego pacjent uskarżający się na nieustanny ból w boku (przyczyny fizjologiczne nie wchodziły w tym przypadku w grę). Michael Newton, szukając powodu tego wrażenia, zdecydował się ostatecznie cofnąć pacjenta do poprzedniego wcielenia. Okazało się, że mężczyzna ów był w nim francuskim żołnierzem, który zginął pchnięty bagnetem w bok. Dzięki przywołaniu tego wspomnienia, Newtonowi udało się całkiem wyeliminować ból u pacjenta. Zachęciło go to do kolejnych prób z hipnozą regresywną.

Jeszcze ciekawszym doświadczeniem okazała się dla niego praca z kobietą, która, opowiadając o swoim poprzednim wcieleniu, o czasie tuż przed śmiercią, wspomniała o dojmującym poczuciu osamotnienia. Hipnoterapeuta zapytał ją wówczas, czy są jacyś bliscy jej ludzie, za którymi tęskni. Odpowiedziała: „Tęsknię za niektórymi przyjaciółmi z mojej grupy i dlatego jestem tak samotna na Ziemi„. Na kolejne pytanie: „Gdzie znajduje się ta grupa przyjaciół?„, odrzekła: „W moim wiecznym domu„. Newton zdał sobie w tym momencie sprawę, że mógłby wypytywać swoich pacjentów o życie w wiecznym domu, czyli, jak się domyślił, pomiędzy kolejnymi wcieleniami. Nikt tego wcześniej przed nim nie robił. Po latach badań, kolejnych regresingów udało mu się nieco zrekonstruować to, co dzieje się z duszą między jednym a drugim wcieleniem...

POWRÓT DO WIECZNEGO DOMU

„O, mój Boże! Nie jestem naprawdę martwy! To znaczy, moje ciało jest martwe - widzę je pod sobą - ale ja unoszę się w powietrzu...” To fragment relacji pacjenta, który został podczas hipnozy cofnięty do momentu śmierci w poprzednim wcieleniu.

Doświadczenie unoszenia się nad ciałem po śmierci jest powszechne u osób poddawanych hipnozie regresywnej. Opowiadają o błogim uczuciu wolności. Wiele dusz pozostaje w pobliżu opuszczonego ciała aż do momentu pogrzebu - nie po to jednak, aby dowiedzieć się, co się stanie ze szczątkami, lecz po to, aby spróbować pocieszyć rodzinę. Potem podążają ku światłu, do którego prowadzi droga przez tunel. Ów tunel to brama do świata duchowego. Po jej przekroczeniu dusze przepełnia spokój, radość, odczuwają wszechobecną miłość. Napełnia je powoli wiedza, kim są w istocie, i nabierają przekonania, że oto znalazły się znowu w domu.

Szczegóły

Na spotkanie kogoś, kto właśnie opuścił ziemskie ciało, wychodzi rodzina i przyjaciele - jak to się dzieje i u nas, gdy wracamy do domu po dłuższej nieobecności. Pacjenci dra Newtona rozpoznawali albo swoje zmarłe matki, albo wujków, ciocie, braci, wyglądających dokładnie tak, jak za życia. „Wujek Charlie jest gruby jak zawsze!” - opowiadała, chichocząc, jedna z pacjentek o spotkaniu w zaświatach z człowiekiem, który był dla niej bardzo ważny, kiedy była dzieckiem.

Dusza przybywająca z Ziemi także może przybierać ziemski wygląd. „Wróciłem do moich przyjaciół, a oni się ze mnie naśmiewają” - opowiada pacjent Newtona. „Dlaczego?” „Ponieważ mam na sobie wykwintne trzewiki spinane z wierzchu klamrami i jasnozielony żakiet z żółtymi wypustkami. Macham do nich wielkim kapeluszem malarza [...] Podobała mi się ta rola. Nie chcę, żeby się skończyła.„

Dusze, tak jakby były w ludzkich ciałach, mogą się dotykać, obejmować, niemniej kiedy dr Newton zapytał jedną z pacjentek, jak dla kogoś z boku wyglądałyby dwie obejmujące się dusze, odpowiedziała: „sądzę... jak dwie bryły jasnego światła wirujące wokół siebie„.
Oprócz bratnich dusz, duszę przybywającą z Ziemi wita także, choć nie zawsze, jej duchowy przewodnik. Często to on ją uspokaja i napełnia wiedzą o świecie niematerialnym. On rozmawia o tym, jak dusza spisała się na Ziemi. Pyta, czy jest z siebie zadowolona. Będzie jej potem towarzyszył podczas pobytu w świecie duchowym i w następnych wcieleniach.

UZDRAWIAJĄCY PRYSZNIC

Tuż po spotkaniu z istotami, które powitają duszę u wrót świata duchowego, udaje się ona prosto w miejsce, które większość pacjentów Newtona określała mianem kliniki, miejsca uzdrowienia. To, co tam przeżywają, można przyrównać do leczniczej kąpieli.

Pacjent P. opisywał to następująco: „Jestem zawieszony w świetle.... światło przenika przez moją duszę. [...] Pozwala mi wyzwolić się z ograniczeń mojego ostatniego życia, powoduje moją transformację, tak że znowu staję się całością.' To jest jak orzeźwiający prysznic po całym życiu pracy„.
Uzdrawiający prysznic jest konieczny. Ludzie po zakończeniu życia często czują się pokaleczeni, nieszczęśliwi, źli, że życie potoczyło się tak, a nie inaczej. O tym wszystkim rozmawia się z przewodnikiem duchowym.

Ta rozmowa to rodzaj rozrachunku z życiem dusza w jednej chwili pojmuje, kiedy i gdzie, jako człowiek, popełniła błędy. Spotkania z przewodnikiem bywają przyjemne, prowadzone w radosnej atmosferze - to wtedy, kiedy człowiek prowadził satysfakcjonujące i twórcze życie, kiedy nastawiony był na pomaganie innym ludziom. Bywa też, że rozmowa jest przygnębiająca - dzieje się tak zwłaszcza wtedy, gdy dane życie zostało zakończone samobójstwem. Dusza jest wówczas zła na siebie, rozczarowana sobą. Ma poczucie zmarnowania okazji do poczynienia postępu w swoim rozwoju duchowym. U jej przewodnika decyzja o samobójstwie spotyka się ze zrozumieniem, co nie znaczy, że nie uważa on, że było to najgorsze z możliwych rozwiązań. Za samobójstwo w świecie duchowym nie czeka kara. Panuje tam wszechogarniające przebaczenie.

WINOGRONA ŚWIATEŁ

Bardzo ciekawe są uzyskane przez Newtona od pacjentów opisy świata duchowego. Wszystkie dusze zbierają się w końcu w miejscu, które można by przyrównać do terminalu lotniska, z którego każda odsyłana jest w swoją stronę. Dusze są olśnione rozpościerającym się wokół nich wiecznym światem. Widzą miriady gwiazd świecących przenikliwym światłem i przemieszczających się w różnych kierunkach. Wierzą, że wszystkim tym kieruje jakaś potężna siła mentalna. Czują jej obecność.

Na tym etapie pobytu w zaświatach dusze mają wrażenie podążania zgodnie z jakimś porywającym je nurtem albo - wzdłuż wibrujących strun. Odbywają w ten sposób drogę do „swoich” miejsc. Mijają grupy świateł (dusz) pozawieszanych w przestrzeni. Kiedy docierają w końcu do „swojego” skupiska, przepełnia je absolutna radość i pewność, że teraz naprawdę są w domu.
Ci, których tam spotkają, to nie zawsze członkowie rodzin i przyjaciele z ostatniego życia. To, co łączy dusze w grupach, ma związek z lekcjami, jakie trzeba odrobić w kolejnych inkarnacjach lub ze wspólnotą celów. Pobyt na Ziemi służy rozwojowi duszy. Rozwój jednak może postępować tak-że w świecie duchowym, gdzie wszystkie istoty, najnormalniej w świecie... chodzą do szkoły.

KLASYFIKACJA DUSZ

Dusze w zaświatach mają swoich nauczycieli. To także dusze inkarnujące się na Ziemi, lecz na wyższym stopniu rozwoju. Michael Newton pokusił się o zrobienie klasyfikacji poziomów rozwoju. Naliczył tych poziomów sześć.

Poziom pierwszy to istoty początkujące - w świecie duchowym są one białymi światłami. Poziom drugi to niższy pośredni - światło duszy staje się lekko żółtawe. Na poziomie trzecim, pośrednim, dusza ma wyraźnie żółty kolor, a na poziomie czwartym, wyższym pośrednim - ciemnożółty, przechodzący w niebieskawy. Dusza zdobywa wtedy status przewodnika, co znaczy, że może opiekować się duszami młodszymi od siebie.

Zmiana koloru światła wiąże się z zagęszczaniem się energii w miarę jak dusza staje się coraz starsza. Ludzie inkarnują się na Ziemi od setek tysięcy lat. Michaelowi Newtonowi udało się cofnąć niektórych swoich pacjentów aż do czasów z ich najwcześniejszych wcieleń - w neolicie! Spotkał też takie osoby, które opowiadały mu o wcieleniach na zaginionych lądach, a także w innych światach, na innych planetach. Na ogół były to bardzo stare dusze, które w świecie duchowym świecą światłem jasnoniebieskim i przynależą do grupy starszych przewodników (poziom piąty), mających pod opieką po kilka grup uczniów.

Newton rozpoznał jeszcze jeden poziom zaawansowania rozwoju - szósty, charakteryzujący się światłem ciemnobłękitnofioletowym. To mistrzowie. Nie spotkał żadnego z nich w swoim gabinecie. Dowiadywał się o nich je-dynie z relacji pacjentów. Dusze te nie muszą już inkarnować się na Ziemi, ale czasem to robią w trosce o swoich podopiecznych.

Dusze z poziomu szóstego zwracają się po wiedzę i pomoc do istot wyższych i starszych niż one same, do Starców. Reprezentują oni skoncentrowaną siłę oświecenia i przewodnictwa, ponieważ znajdują się blisko Źródła Wszystkiego, Boga (wszystkie dusze, ponieważ są niekompletne, dążą do tego, aby się ze Źródłem połączyć). Starcy, poza sprawowaniem opieki nad wszystkimi istotami, zajmują się planowaniem i organizowaniem substancji. Tym niepozornym terminem określa się... stwarzanie światów, wywoływanie rozbłysków supernowych, stwarzanie życia...


PORA NA ZIEMIĘ

Jak to wynika z opowieści pacjentów Newtona, każdy człowiek ma swojego przewodnika. Przynajmniej jednego. Czasem jest ich kilku. Przewodnicy udzielają ludziom nauk i instrukcji. Trwają przy ludziach przez tysiące lat ziemskich wcieleń.

Pacjent P., kiedy miał opisać cechy typowego przewodnika, powiedział: „Oni muszą nam współczuć, a jednocześnie nie być dla nas zbyt łagodni. Nie prezentują postawy oceniania. Nie trzeba robić wszystkiego tak, jak oni chcą. Nie ograniczają nas przez narzucanie swoich wartości. Ni-gdy nie przestają w nas wierzyć„. A jako najważniejszą cechę przewodników podał „zdolność do motywowania i napełniania nas odwagą„.

Dusze niechętnie opuszczają wieczny dom, aby ponownie inkarnować się na Ziemi. Ziemia to według nich trudne miejsce, pełne niepewności i strachu. W końcu jednak pojawia się w ich umyśle pytanie: „Nie sądzisz, że już czas?” To głos przewodnika, który popycha człowieka na drodze rozwoju, a ziemskie wcielenia są w tym bardzo pomocne.

CZAS START!

Istoty w zaświatach dobrze wiedzą, kim chcą zostać na Ziemi. Długo omawiały to ze swoimi instruktorami. Kiedy są już gotowe do ponownych narodzin, udają się ze swoim przewodnikiem do miejsca doboru życia. Miejsce to pacjenci Newtona najczęściej opisują jako coś w rodzaju kina. Są tam ekrany, na których wyświetlane są różne miejsca na Ziemi. Kandydat na nowego człowieka ogląda sobie te obrazy jak film na wideo. Może zatrzymywać sceny, cofać wyświetlane wydarzenia, a nawet zaistnieć na chwilę w tym, co widzi. Poznaje wtedy sporo szczegółów z życia tych osób, w które może się wcielić (później będzie musiał o tym wszystkim zapomnieć). W końcu decyduje się na jedno z oferowanych mu ciał.

Dusze wiedzą z góry, jak będą wyglądać w swoim przyszłym wcieleniu. Są przygotowane na to, że życie może dać im w kość, wiedzą, jak będzie wyglądało ich ciało, kim są ich rodzice. Muszą jednak o tym wszystkim zapomnieć. Muszą radzić sobie na Ziemi bez wiedzy, kim byli i co się z nimi może wydarzyć. Mają jeszcze czas na spotkanie się z przyjaciółmi i ustalenie, jak się rozpoznać na Ziemi: „Muszę zapamiętać śmiech Melindy. Kiedy go Tam usłyszę, od razu będę wiedział, że Melinda musi zostać moją żoną„. A potem, bez ociągania, muszą jeszcze raz wkroczyć do tunelu, tyle że zamiast jasnego światła na końcu, czeka ich ciepłe łono matki.

Bogna Rutkowska

Opracowanie na podstawie książki
Michaela Newtona „Wędrówka dusz”
Wydawnictwo Cintamani Poland.




„Czwarty wymiar” 10/2003 Październik



Michael Newton
„Wędrówka dusz - Studium życia pomiędzy wcieleniami”


Szczegóły

Założenie wyjściowe jest takie, że dusza ludzka nie umiera, że odchodzi z ciała w chwili śmierci i wraca na Ziemię w innym wcieleniu. Pytanie najważniejsze, które dręczy wszystkich zainteresowanych, jest takie: jak to się odbywa? Drugie: co dzieje się z duszą między kolejnymi pobytami na Ziemi? Dalej jest jeszcze cała lista innych pytań w rodzaju: co widzimy i czujemy zaraz po śmierci? Kim są „dusze opiekuńcze”, czyli duchowi przewodnicy? Jak wybierane są następne ciała, w które dusza wstępuje? itd., itd. Wszystko to jest obszarem intrygujących tajemnic, które chyba jako pierwszy nagłośnił i spróbował wyjaśnić Raymond Moody w swoim „Życiu po życiu”. Było wiadomo, że jego śladem pójdą inni.

Jednym z tych, którzy kontynuują doświadczenia Moody'ego jest właśnie Michael Newton, doświadczony hipnoterapeuta, który opracował własną technikę hipnozy. Umożliwiła mu ona dotarcie do głęboko ukrytych wspomnień pacjentów z ich „życia po śmierci”. To, co zawiera jego książka, to zapisy rozmów z blisko trzydziestką pacjentów, których wprowadził w stan głębokiej hipnozy i naprowadził na to, co zachowało się ich pamięci z okresów, jakie dzieliły kolejne inkarnacje na Ziemi. To, co ci ludzie opowiadają, idzie dalej niż opisy z książek Raymonda Moody'ego i jeśli założyć, że jest prawdą, to jest to prawda rewelacyjna i wstrząsająca. Nie chcę tego streszczać ani komentować - to trzeba przeczytać, przemyśleć i wyrobić sobie własną opinię.

 

 

„Nieznany Świat” 11/2003



WĘDRÓWKA DUSZ. Studium życia pomiędzy wcieleniami.
Dr Michael Newton.
Cintamani Poland, Piaseczno 2003


Szczegóły

Ważna książka, z którą powinien zapoznać się zwłaszcza każdy, kto czytał Życie po życiu Raymonda Moody'ego. Autor, zajmujący się hipnoterapią, przeniósł w sferę nadświadomości dwadzieścia dziewięć osób wybranych spośród setek swoich pacjentów, czy też raczej klientów, jako że Michael Newton ma doktorat nie z medycyny, lecz zupełnie innej, odległej od niej specjalności. Wprowadzeni przez niego w stan głębokiej hipnozy ludzie odtwarzają swoje przeżycia z okresu pomiędzy kolejnymi wcieleniami, czyniąc to w sposób poruszający i wzruszający zarazem. Nasuwają się tu, same przez się, skojarzenia z podobnymi - acz nie takimi samymi -badaniami, jakie przeprowadził kanadyjski psychiatra, dr Joel Whitton, który zresztą poddał regresji hipnotycznej ponad dwa tysiące pacjentów - o czym szerzej pisaliśmy w nr 3 NS z 2001 r. w artykule Joanny Burakowskiej Życie pomiędzy życiami.

Przytoczone w książce Newtona zapisy relacji osób poddanych hipnozie mogą wydawać się chwilami szokujące, zwłaszcza że niektóre wynikające z nich wnioski burzą schematy religijne, światopoglądowe, a także niekiedy i duchowe. Wydaje się również, że do części przekazywanych w ten sposób informacji nie można pochodzić w sposób całkowicie bezkrytyczny. Pewne natomiast jest, iż w materiale zaprezentowanym przez Newtona znajdujemy kolejne potwierdzenie faktu, że życie nie kończy się z momentem śmierci fizycznego ciała, że przez cały czas w naszej wędrówce - zarówno tu, na Ziemi, jak i w innych wymiarach - pomagają nam duchowi opiekunowie (przewodnicy), że istnieją różne poziomy rozwoju dusz, z czego wynikają istotne konsekwencje, a cierpienie (o czym piszemy na pierwszych stronach tego numeru) okazuje się potrzebne dla ich dalszego doskonalenia, mimo iż niekiedy bywają to doświadczenia mogące wydać się niesprawiedliwie okrutnymi (jak np. w przypadku relacjonowanym przez jednego z pacjentów Newtona, który opowiada o losie na wpółniewidomego, okaleczonego i ciężko poparzonego w pożarze chłopca; ten casus jest zresztą wyjątkowo kontrowersyjny, gdyż z relacji człowieka, o jakim mowa, wynika, że w pewnym okresie wiódł on dwa równoległe życia). Wnioski: Nasza dusza - jak pisze autor - może podróżować z dala od swego prawdziwego domu, ale nie jesteśmy tylko turystami. W procesie ewolucji wyższej świadomości ponosimy w trakcie życia odpowiedzialność za siebie i innych, a zatem podróżujemy razem.

 

„Czwarty Wymiar” Nr 11, Listopad 2003



Poszukiwanie bratniej duszy


Szczegóły

Czy zastanawiamy się nad tym, co stanie się po naszej śmierci? Czy jest możliwe, że mamy duszę pochodzącą z innego wymiaru, która wróci tam po śmierci ciała, czy są to tylko pobożne życzenia, wywołane naszym lękiem? Odpowiedzi na te pytania szuka dr Michael Newton w swej książce pt. „Wędrówka dusz”, która w języku polskim właśnie została opublikowana przez wydawnictwo Cintamani Poland. Poniżej zamieszczamy fragment z rozdziału „Przygotowanie do nowego życia”.

Kiedy dusze zakończą już konsultacje z przewodnikami i kolegami z grupy na temat fizycznych i psychologicznych implikacji nowego życia, decyzja o reinkarnacji zostaje ostatecznie podjęta. Założenie, że dusza udaje się wówczas od razu na Ziemię, wydaje się logiczne. Tak się jednak nie dzieje, bowiem istnieje jeszcze jeden ważny element przygotowań.

Dla wszystkich czytelników jest już chyba jasne, że dusza powracająca z przestrzeni doboru życia nie tylko dokonała najlepszego dla siebie wyboru ciała, lecz także uzgodniła swoją decyzję z innymi odtwórcami ról w przyszłej sztuce. Używając analogii, że życie jest sztuką sceniczną, będziemy grali w niej rolę główną. Wszystko, co zrobimy, będzie miało wpływ na mniej ważne postaci sztuki (mniej ważne, ponieważ nie są nami). Ich role mogą się zmieniać dzięki nam, a nasza dzięki nim, bowiem scenariusz podlega zmianom w trakcie trwania przedstawienia, co jest rezultatem działania wolnej woli. Dusze, które będą z nami w bliskich związkach na Ziemi, grają bardzo ważne role. Jak jednak mamy je rozpoznać?

Szczegóły

Kwestia znajdowania bratnich dusz i innych ważnych w naszym życiu osób jest jednym z najistotniejszych zagadnień, z jakim przychodzą do mnie pacjenci, pragnący poddać się regresji w stanie hipnozy. Większość z nich jest w stanie odpowiedzieć sobie na to pytanie w stanie nadświadomości, ponieważ kwestia ta była integralną częścią procesu przygotowań przed opuszczeniem świata duchowego. Przestrzeń, do której udają się dusze w tym właśnie celu, zwana jest miejscem rozpoznania lub inaczej lekcją rozpoznawczą. Pacjenci twierdzą, że to, co się tam dzieje, przypomina wkuwanie do ostatniego egzaminu.

Aby dokładnie zrozumieć, co kryje się za pojęciem lekcji rozpoznawczej, powinniśmy najpierw zdefiniować słowo „bratnia dusza”. Dla wielu z nas taką najbliższą i najdroższą nam bratnią duszą jest nasz małżonek. Jak jednak wynika z omawianych wcześniej przykładów, taką osobą może być także inny członek rodziny lub bliski przyjaciel. Okres czasu, jaki spędzają oni z nami na Ziemi, może być długi bądź krótki. Najbardziej liczy się wpływ, jaki wywierają na nas i nasze życie.

Ryzykując nadmierne uproszczenie tej wielce skomplikowanej materii, podzieliłbym nasze związki na kilka kategorii ogólnych. Pierwsza z nich obejmuje związki miłosne tak głębokie, że partnerzy autentycznie nie potrafią wyobrazić sobie, jak mogliby bez siebie żyć. Wzajemne przyciąganie intelektualne i fizyczne jest tak silne, że żaden z partnerów nie ma wątpliwości, iż zostali dla siebie stworzeni.

Druga kategoria to związki oparte na przyjaźni, koleżeństwie i wzajemnym szacunku. Kolejna to związki oparte na raczej luźnej znajomości, które mają jednak duże znaczenie w naszym życiu. Jak widać, bratnia dusza ma wiele wcieleń, a spotkanie ludzi mieszczących się w jednej ze wspomnianych kategorii nie jest bynajmniej rosyjską ruletką.

Bratnie dusze to wyznaczeni nam towarzysze, którzy mają pomagać i wspierać nas w osiągnięciu wspólnych celów. Rozpoznanie ich tożsamości jako bratnich dusz płynie z wyższej świadomości. Jest to cudowne i tajemnicze doświadczenie, zarówno na płaszczyźnie fizycznej, jak i umysłowej.

Łączenie się z istotami, które znamy ze świata duchowego, a które przybierają najróżniejsze fizyczne przebrania, może być harmonijne lub frustrujące. Nauczką, jaką powinniśmy wyciągnąć ze związków międzyludzkich, jest akceptowanie ludzi takimi, jakimi są, i nie oczekiwanie, że nasze szczęście od kogokolwiek zależy. Przychodzili do mnie nieraz rozżaleni pacjenci, którzy twierdzili, że partner nie może być ich bratnią duszą, ponieważ ich związek jest tak burzliwy i pełen rozpaczy. Nie mogli pojąć, że bolesne, łamiące serce doświadczenia są celowym testem w życiu, że takie właśnie lekcje są najtrudniejsze.

Bez względu na okoliczności związki międzyludzkie stanowią najistotniejszą część naszego życia. Czy to przypadek, ESP (postrzeganie pozazmysłowe), déjá vu, czy też synchronia, że we właściwym miejscu i czasie spotykamy po raz pierwszy kogoś, kto nada znaczenie naszemu życiu? Czy to jakieś ulotne wspomnienie, coś znanego, co przychodzi nagle na myśl? Chciałbym prosić, żeby czytelnicy odwołali się do swoich wspomnień, kiedy to po raz pierwszy spotkali kogoś, kto okazał się dla nich ważny. Czy miało to miejsce w szkole? Czy ta osoba mieszkała w sąsiedztwie? A może spotkaliście ją czy jego w pracy albo na wakacjach? Czy ktoś was sobie przedstawił, czy było to spotkanie przypadkowe? Co czuliście w tej właśnie chwili?

Nie mam specjalnie ochoty majstrować przy miłych wspomnieniach pozornie spontanicznych pierwszych zetknięć, lecz takie opisy jak przypadek, impuls czy „stało się to tak nagle” nie mają zastosowania do ważnych, decydujących kontaktów. Nie czyni ich to wcale mniej romantycznymi. Słyszałem o wielu takich spotkaniach, kiedy to bratnie dusze przemierzały rozległe obszary czasu i przestrzeni, by się nawzajem odnaleźć. Prawdą jest także, iż świadoma amnezja może znacznie utrudnić spotkanie ważnych dla nas ludzi, bowiem łatwo popełnić błąd i przeoczyć taką osobę. [...]

Fascynującym aspektem mojej pracy jest pomaganie pacjentom w rozpoznaniu osób, które mają istotne znaczenie dla ich życia. Uważam, że ci, którzy znaleźli się w moim gabinecie na skutek problemów wynikających ze złych relacji z ludźmi, nie trafili tam przypadkowo. Czy zakłócam w ten sposób naturalny proces doboru określonego przeznaczenia w świecie duchowym? Nie sądzę, a to z dwóch zasadniczych powodów. Otóż to, czego pacjenci nie powinni się jeszcze dowiedzieć, prawdopodobnie i tak nie ujawni się pod wpływem hipnozy, a poza tym większość z nich pragnie w istocie jedynie potwierdzenia tego, co i tak od dawna podejrzewają. [...]

Do znaczących dla naszego życia wydarzeń i spotkań nie należy podchodzić w sposób nazbyt analityczny. Niektóre z naszych najlepszych decyzji zostały podjęte pod wpływem przeczucia, instynktu. Trzeba dać się ponieść dobrym wrażeniom, jakie niesie chwila. Kiedy w życiu ma się zdarzyć jakiś szczególny moment, najczęściej tak się właśnie dzieje.

„Przeżycie spotkania ze swoją „Radą Starców” oraz wizytacja tego, co niektórzy nazywają „przestrzenią wyboru życia”, dają nam wiedzę poprzez doświadczenie, a nie wiarę, o tym, że nasza obecna ludzka inkarnacja, jak i te, które ją poprzedzały, są cenną sposobnością realizowania naszej duchowej ewolucji. W konsekwencji ludzie po sesji LBL wracają do stanu zwykłej świadomości z głębszym entuzjazmem by przeżyć swój „życiowy kontrakt” i zrealizować cel obecnego życia. Nieoceniona okazja do realizowania duchowego rozwoju w naszym życiu może być teraz przez nas podjęta z ekscytacją i zrozumieniem.”
dr Michael Newton

Zanim dusze udadzą się do swoich nowych ciał, wiele z nich musi po raz drugi stanąć przed Radą Starszych. Niektóre dusze widzą Radę tylko raz pomiędzy poszczególnymi wcieleniami, większość jednak staje przed nią tuż po śmierci i tuż przed ponownymi narodzinami. Starsi pragną jeszcze raz uświadomić duszy istotę celów, jakie ma przed sobą w kolejnym wcieleniu. Pacjenci czasem mówią mi, że po takim spotkaniu wracają na chwilę do swojej grupy dusz, by się pożegnać, inni natomiast wyruszają natychmiast. Jedna z pacjentek opisała to następująco:

„Moja przewodniczka Magra prowadzi mnie do przytulnego, jasnego miejsca, jakby wypełnionego obłokami. Jak zwykle widzę oczekujące na mnie trzy postacie. Energia Starszego, który stoi pośrodku, wydaje się najbardziej rozkazodawcza. Wszyscy trzej mają owalne twarze, wysokie kości policzkowe, są łysi i drobnej postury. Wydaje mi się, że są pozbawieni płci lub raczej płynnie przechodzą od postaci żeńskich do męskich i z powrotem. Czuję wielki spokój. Atmosfera jest formalna, lecz zarazem przyjazna. Każdy po kolei łagodnym tonem zadaje mi pytania. Starsi są wszechwiedzący, a mimo to nie narzucają swojego zdania, jak można by się spodziewać. Chcą, bym upewniła się, co do swoich motywacji i postanowienia pracy nad sobą w kolejnym wcieleniu. Jestem pewna, że mieli wpływ na mój wybór następnego ciała, ponieważ czuję, iż są wybitnymi strategami w tej dziedzinie. Starsi chcą, bym jeszcze raz potwierdziła swój wybór. Podkreślają korzyści płynące z wytrwałości i trzymania się w trudnych chwilach określonego systemu wartości. Często zbyt łatwo wpadam w gniew i Starsi przypominają mi o tym, pokazując moje przeszłe działania i reakcje na ludzi i wydarzenia. Starsi i Magra inspirują mnie, dają mi nadzieję i odwagę wiary w siebie, we własne siły. Na zakończenie, tuż przed odejściem, podnoszą dłonie do góry i ślą w moją stronę potężną błyskawicę pozytywnej energii, którą zabiorę ze sobą na Ziemię”.

Wydaje się, że wszystkie dusze niezwykle doceniają wyjątkowy klimat towarzyszący takim spotkaniom z członkami Rady. Rada Starszych posiada dla nich cechy boskie. Starsi ukazują się skąpani w jasnym świetle, a całe otoczenie emanuje aurą boskości. Pewien pacjent wyraził to następująco: „Kiedy znajdujemy się przed obliczem tych wyjątkowych istot, żyjących w tak zaawansowanym duchowym wymiarze, na myśl przychodzi nam źródło wszelkiego stworzenia”.



2003 © BMG Wszelkie prawa zastrzeżone
Niektóre treści pochodzą ze stron towarzystwa
The Society of Spiritual Regression - www.SpiritualRegression.org
lub The ADC Project - www.after-death.com




Created by Szerszyński

Statystyka generowana przez Reggi-Stat - www.reggi.pl


Strona główna
Zamów książki  • Zamów informacje o nowościach • Wasze opinie o książkach • Napisz do nas